Kalendarz
pn |
wt |
sr |
cz |
pt |
so |
nd |
25 |
26 |
27 |
28 |
29 |
30 |
01 |
02 |
03 |
04 |
05 |
06 |
07 |
08 |
09 |
10 |
11 |
12 |
13 |
14 |
15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
20 |
21 |
22 |
23 |
24 |
25 |
26
|
27 |
28 |
29 |
30 |
31 |
01 |
02 |
03 |
04 |
05 |
Archiwum 26 maja 2005
Zataczam sie, mam mgłe przed oczami. Powietrze jest słodkie, wszystko pachnie
bzem. Jest tak ciepło. Gdyby w zasięgu pojawili się kultyści natury nie
wachałabym się. Wiosna, ahhhh tak... Trawa wzrasta, szczypiorek tez.
Dusza wyrywa mi się z ciała, ucieka, w góre, w chmury. I wszystko bym
zrobiła, proście tylko. Są takie momenty w dniu, gdy jest mi tak dobrze...
Z mgły zrobiła się bariera, która nieprzepuszcza złych rzeczy. Jestem wręcz
odóżona, uduszona, utopiona, czy raczej zatopiona. To jakiś sen... sen nocy
letniej? Przeczytam to, obiecuje. Wszystkich was przeczytam. Akurat. Jest
tak dobrze... niech czas sie zatrzyma, chociaz na kilka sekund.. Jeszcze
troche i wszystkie moje ziemskie systemy padną, zostanie tylko niebo.